Nad Bałtykiem

224Słońce, szum morza, piaszczyste plaże… Brzmi trochę jak reklama wakacji w tropikach. I choć morze nie było ani tropikalne, ani tym bardziej gorące, a piasek nie parzył stóp, szum morza kołysał nas do snu…
Z przygodami, które pozostaną naszą słodką tajemnicą, nieco spóźnieni i zmęczeni po długiej podróży wreszcie zawitaliśmy do bram starego i urokliwego Gdańska.

Przespacerowaliśmy się starymi, wąskimi uliczkami, by poczuć ducha miasta, które przyjęło nas – przybyszy z południa – w swoje gościnne progi. Przeszliśmy Drogą Królewską, obejrzeliśmy Ratusz Starego Miasta, Długi Targ i starego Żurawia, bez którego nie potrafimy wyobrazić sobie Gdańska. Odwiedziliśmy Kościół Mariacki i dzielnie wdrapaliśmy się na wieżę, by móc zachwycić się panoramą miasta. Obowiązkowo, jak wszyscy turyści, sfotografowaliśmy się z Neptunem, który z iście anielska cierpliwością pozował nam do zdjęć. A że wśród nas i wiernych kibiców nie brakuje, zasiedliśmy na trybunach PGE Arena, być choć przez chwilę poczuć ducha wielkiej sportowej rywalizacji.
Nie poprzestaliśmy na odwiedzinach w Gdańsku. A jakżeby inaczej! Zawitaliśmy również do Sopotu i przespacerowaliśmy się po molo. Nie pominęliśmy malutkiej, ale gościnnej Gdyni. Gotowi stawić czoła nieprzyjacielowi wcieliliśmy się w załogę ORP Błyskawica. Przez chwilę zamarzyły się nam morskie przygody. Musieliśmy jednak szybko zejść na ziemię… To znaczy na ląd, bo już czekały na nas kolejne atrakcje. W Centrum Nauki Eksperyment, doskonale się bawiąc, odkrywaliśmy tajniki otaczającego nas świata. Wiele dowiedzieliśmy się o życiu morskich stworzeń, podglądając mieszkańców Gdyńskiego Akwarium. Spotkaliśmy tam nawet naszą dobrą znajomą Dory. Pełni wrażeń, ale ciągle głodni następnych stanęliśmy na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni – największego teatru muzycznego w Polsce. Po raz pierwszy zobaczyliśmy teatr od kuchni. Dowiedzieliśmy się, jak działa obrotowa scena, obejrzeliśmy i dotknęliśmy ogromnych teatralnych scenografii, zajrzeliśmy do teatralnych pracowni, w których powstają buty, peruki, stroje, rekwizyty. Obejrzeliśmy też próbę teatralnych tancerzy i wysłuchaliśmy piosenki Kapitana Haka z Piotrusia Pana. Teatr nas zaczarował!
Ale jak by to było, gdybyśmy, będąc nad morzem, nie poleżeli na plaży… Choć z leżeniem było różnie… Zgodnie z zasadą: W zdrowym ciele… wybraliśmy wypoczynek w ruchu. Skakaliśmy przez fale, biegaliśmy po plaży, graliśmy w siatkówkę, spacerowaliśmy i zbieraliśmy muszelki. Każdy z nas przywitał wakacje na swój sposób. Pomachaliśmy również foczkom w Fokarium i zwiedziliśmy Muzeum Rybackie. Tradycyjnie spróbowaliśmy bałtyckiej rybki, a później kupiliśmy i zebraliśmy tyle pamiątek, że walizki ledwo się zamknęły. W drodze do domu w ciemnościach i delikatnie padającej mżawce wkroczyliśmy do zamku krzyżackiego, który w nocnej scenerii robi jeszcze większe wrażenie i pozwala poczuć ducha minionych czasów.
Na koniec chciałoby się powiedzieć, że już planujemy kolejny wyjazd. Tym razem do… To była nasza ostatnia wspólna wycieczka. Po latach z pewnością zakręci nam się łezka w oku, gdy będziemy przeglądali stare fotografie. A naszym kolego z Va życzymy kolejnego równie udanego wyjazdu. Ale już bez nas…

 

REKRUTACJA 2425

informacje ukraina

e dziennik

teams

mol net

dyplom I opole 1

solid

logo niepodlegla

prezydent

logo minister

50 lat logo



Dzisiaj 39

Wczoraj 130

Tydzień 270

Miesiąc 338

Wszystkich 746041

W tej chwili stronę odwiedza 37 gości.